RSS
wtorek, 24 lutego 2009
co Ci dolega?

brakło czegoś w domu, czy o co chodzi?

nie wiem, lecz ty

czujesz się niedowartościowana, jesteś kobietą.

szukasz swojej wartości w oczach mężczyzn, następnie w ich ramionach, próbujesz wyskrobać ją ostrym językiem z ich ust, żałośnie próbujesz ją wydrzeć namiętnością z ich ciała.

mylisz ciało z duszą. jesteś kobietą.

musisz być piękna. musisz sprawiać  w r a ż e n i e. musisz mieć umalowane oczy, bez względu na to, jak bardzo trzęsą ci się ręce.

musisz być tak szczupła jak to dziesięć procent kobiecej populacji pokazywanych w mediach. nie możesz mówić wprost o swoich potrzebach. musisz grać aluzjami. powinnaś mieć mało potrzeb. nie powinnaś wprawiać go w zły nastrój, więc się z nim nie kłóć. postępuj zgodnie z zaprogramowaniem. bądź kobietą.

 

biedna, złapana w pajęczynę. zgadzasz się z tym. twój mózg jest w kształcie piernika. nie umiesz myśleć inną formą. nie umiesz zaakceptować siebie. nie umiesz odrzucić frustracji.

 

myślimy inaczej. mężczyźni nie potrafią nas zrozumieć.

doskonały przykład : babska komedia romantyczna oglądana z kumplem.

pada pytanie dlaczego uderzyła go w twarz?

to, co dla mnie było tak oczywiste bo zlekceważył jej uczucia. rozumiesz? ona zamartwia się na śmierć, a on nagle się z tego śmieje...

to nie tak, że nie chcą zrozumieć. to nie tak, że są zimnymi skurwysynami. to nie tak, że każdy z nich to świnia. nie każdy chce dominować. nie wszyscy skupiają się tylko na fizyczności. chyba nawet mniejszość tym się kieruje.

kobiety demonizują mężczyzn. jako ludzie nie różnimy się jednak jakoś diametralnie. czujemy podobnie. jesteśmy skonstruowani tak samo – z innych elementów. inaczej okazujemy uczucia.

zasadnicza różnica – wychowanie.

 

prezenty na święta : dla chłopca – lornetka, wokie-tokie

                                 dla dziewczynki – mini żelazko, mini deska do prasowania

 

lepiej być mężczyzną w naszej kulturze. im więcej wolno. mniej z tego, co „nie wypada” jest szokujące w wykonaniu mężczyzn. popatrzmy na artystów. więcej jest oryginalnych charakterów w wykonaniu płci brzydkiej.

 

jednak niczyja w tym wina. kobiety pozwoliły się zdominować. przecież patriarchat to wytwór kultury, tę tworzą ludzie, a ludzie to zarówno kobiety jak i mężczyźni.

i teraz, gdy zaczynają się w tym wszystkim powolne roztopy, ubrane w gruby płaszczyk skandali i paranoi,

dopiero teraz mogę popatrzeć na siebie z lekkim dystansem.

 

nic nie muszę. mam prawo także brrać.

nie będę aluzjować.

mam prawo mówić wprost.

wiem, to często szokuje

zniesmacza, wydaje się niedelikatne, niekobiece

ale ile czasu zaoszczędza. mówienie wprost o swoich potrzebach, oczekiwaniach, przyjmowanie krytyki bez pretensji.

jestem kobietą. żaden tam puch marny, wietrzna istota. robię kupę jak każdy. i mam prawo się mylić.

a fajni, naprawdę fajni mężczyźni szanują szczerą przejrzystość.

bo sami są tacy. i tak się składa, że i ja takich cenię.

14:46, uwodziciel1
Link Komentarze (1) »
noc

oc. siedzę w oknie jeziora. odbicie gwiazd. iluzja.

zmącić noc. zmącić wodę. wyrzucić sweter pogryziony przez mole.

utkaliście go dla mnie. związaliście nim ręce.

rozkłady lotów tak się zmieniają, że wszystkie nocne samoloty nad tym oknem stają.

widzę. skaczecie. ilu was jest? trudna matematyka. imiona wyryte na drzwiach toalety.

drzwi imionami całe pokryte. jak moje serce.

widzę. skaczecie. łapiecie się za ręce. stajecie się chmurą. zasłaniacie gwiazdy.

nim zmącicie lustro wody, otwieracie spadochrony.

nie widzę gwiazd. ale wiem. one są !

14:46, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
oczekiwanie

utro rozpocznie się czas wzmożonego oczekiwania.

.

aż pierniki dojdą w piekarnikach, poleje się krew z odciętej głowy karpia

aż odpowiemy „wzajemnie” na łamane życzenia, obdarujemy i dostaniemy.

będzie ładnie. będzie miło. acz nie sztucznie. bo po grać wśród swoich ?

.

a jakby tak przyszedł ?

.

straszek łapie. co powiedziałby na to swojskie-nasze ? jak moher przyjąłby rydzyka, jak sarmata chciałby być stołowany w niebie, tak i my powitalibyśmy Bożego Dzieciaka wytwornie. razem z nim przyszłaby teatralizacja.

.

więc dobrze

że już wiemy Kim jest

i umiemy udawać

.

i dlatego nie musi przychodzić osobiście by nas sprawdzać. już dał nam Siebie. teraz daje nam trochę siebie dla siebie.

i przychodzi w ukryciu. pod osłoną chleba i wina. incognito. zadanie z wyższej półki.

bo trudniej doszukać się Przeistoczenia w kawałku ciasta niż znaleźć nocleg dla ciężarnej i jej faceta.

(o którym nikt nie wie, że - nie jest - sprawcą ciężaru)

.

dlatego czekajmy jak na Swego. bo Go przeoczymy, wypatrując tak, jak pierwszej gwiazdki.

 

.

 

 

by rozsyłacie hurtowych życzeń es-net’owych, którzy prawdziwego > Ciebie < nie znają

nie robili sobie raz do roku problemu z przyciśnięciem okej vel enter z myślą o                      

> Twoim numerze <

 

a raczej ciepła, śniegu, samej szczerości na rzecz hipokryzji

kimkolwiek jesteś, chcę Ci życzyć (:
14:45, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
książka

ostatnio otworzyłam pewną książkę. zobaczyłam to, za czym tęsknię, to co zaczynam poznawać a czego poznać do końca nigdy bym nie chciała, to wokół czego krążą moje kontrowersje

 „ Marla zgasiła papierosa i skrzywiła się – dym jednak trafił jej do oczu.

I jak ludzie mogą palić takie obrzydlistwo? – spytała martwą cygaretkę z przyprawami. – A w każdym razie to lepsze, niż bezustanne sączenie whisky. Czyżbym zdurniała koniec końców? Siedzę w przeciągu z mokrą głową i … słucham Zemfiry. Obciach. Albo tęsknota za niedojrzałymi czasami młodzieńczego skurwienia … Olewam to. O wezmę jeszcze Laskawyj Maj sobie posłucham. I pocałuję płytę nagrobną.

Marla zawsze odsuwała moment pisania artykułu. Tym razem trzeba było pisać o orgazmie (nie nowość) i punkcie G (nowość)

- Słuchajcie chłopaki – pytała kilka dni wcześniej swoich kolegów od działalności muzycznej – a wy wiecie, gdzie u bab jest punkt „Że”?

- Oj – odpowiedział Adam – przecież większość kobiet nie to, że punktu „Dżi” nie ma, u nich w ogóle waginy nie występują! „

 Irena Karpa, „Freud by płakał”

jeszcze nie skończyłam penetrować ponieści (bo dlaczego zawsze powieści ? – jak pyta autorka)

wydaje mi się, że wszystko zmierza do tego, że jednak nie wszystkie namiętności i frustracje w życiu człowieka są motywowane potrzebą zaspakajania potrzeb seksualnych. dlatego F. by płakał.

pociągają mnie w tym dziełku obserwacje autorki dotyczące krajów azjatyckich, odwiedzanych przez główną bohaterkę. cynizm, ironia i cięte riposty.

pociąga mnie opis kobiecych stanów kryzysowych. depresja, nerwowy brakedown.

podoba mi się kosmopolityzm bohaterki. wszędzie i nigdzie jest zagubioną obywatelką, bez domu.

podoba mi się upodobanie bohaterki do rozmaitych rodzajów dwuznaczności damsko-męskich. niezobowiązujących.

i przeraźliwe odkrycie w sobie, że jednak jest jedna taka namiętność, która trochę ponad wolą próbuje wymusić na niej zobowiązanie. wierności psychicznej.

bohaterka to porte-parole autorki. czuć, że książki, cytaty, piosenki, które prowokują różne przemyślenia bohaterki są autentyczną skórą ściągniętą z duszy Karpy.

upodobanie do nieco autystycznego kreowania w sobie poglądu na świat zewnętrzny, pewna zgodność zachowań, reakcji, postaw … sprawia, że łatwo utożsamić mi się z bohaterką.

jak to było z moim młodzieńczym skurwieniem? szczerze, nie mam za czym tęsknić. do połowy gimnazjum żyłam w wytyczonych mi granicach. uczyłam się na wszystkie kartkówki i sprawdziany. moja wiedza o świecie nie wynikała z doświadczenia, ani nie kierowała mną chęć do samodzielnego jej zgłębiania. nie przeszłam w tamtym okresie młodzieńczego buntu.

liceum. tu już jest się czym „chwalić”

klasę miałam nieco w stylu ą-ę -jestem -pierdolonym-intelektualistą-mam-wyrafinowane-poczucie-humoru-nie-zrobię-tak-nie-powiem-tak-bo-nie-wiem-jak-zareaguje-reszta-a-tak-poza-tym-jestem-zajebiście-wyluzowany. wkurwiał mnie ten wszechobecny lans. parę szkolnych przedmiotów przedstawiało dla mnie wartościowe treści i fascynowało. reszta wydawała mi się bezużyteczna. teraz nieco zmieniłabym klasyfikację i starała się więcej skorzystać... mniejsza.

i jakoś wtedy odezwała się we mnie chęć szukania na własną rękę. gdy nie utożsamiasz się z przestrzenią w jakiej się znajdujesz, chyba zawsze coś takiego się załącza.

i zaczęłam uciekać. dużo.

zamiast popołudniowych lekcji - wolontariat

zamiast próby rozmowy z rodzicami odnośnie zmian w mojej głowie – ucieczka z domu

żaden tam gigant. uczęszczanie na zajęcia w normie, zamieszkanie w niesprzedanym mieszkaniu, w tym samym mieście.

zamiast próby otworzenia się na ludzi z klasy – przerwy spędzane z harcerzami. i wspólne akcje, na które każdy patrzył z niesmakiem, lekkim szokiem, uśmieszkiem, drwiną, politowaniem.

pomyślałam : oni chodzą po schodach na czworaka, oni ganiają się napierdzielając arafatkami, jadąc na weekendowe rajdy już na zajęcia przychodzą ubrani w moro i z ryjami umazanymi w barwy wojenne.

pomyślałam – mają w dupie całą resztę cnotek, które po godzinach, przy szczelnie zamkniętych oknach, upojone alkoholem bądź nafaszerowane innym proszkiem, odpierdzielają bardziej żenujące akcje. – i wstąpiłam. do harcerstwa. nie poszerzając grona cnotek.

odnalazłam się angażując się w parę akcji, z których teraz jestem dumna. coś po sobie zostawiłam. więcej wyniosłam.

i to był bunt bez skurwienia. ubrany w grube palto ideałów. a skurwienie … cóż, zaczyna się teraz. palto może i zachowało podobną grubość, ale niszczeje odwieszone.

zakochania, miłości, namiętności – niegdyś tak radykalne. teraz obrzydza mnie romantyzm. teraz przeraża mnie dopuszczenie do siebie zobowiązania. i lawiruję na czystych satysfakcjach. cześć Marla, Freud może i by się cieszył …

doktryna kościoła – hm, kiedyś niemal nie podważalna dla mnie. teraz cieszy mnie szokujący widok współczesnego dzieła w zestawie z metalowym Chrystusem, dwiema listewkami, trzema gwoździami i młotkiem, podpisanym : zrób to sam. uwielbiam, gdy ktoś podważa autorytet instytucji jaką jest kościół. dlaczego? przecież w większej części zgadzam się z nauką kościoła?

podnieca mnie prowokacja. motywacja do dyskusji. możliwość klarowania swoich poglądów. możliwość odkrycia siebie poprzez nowość.

… może i by się cieszył. chcę to napisać. i kurwa nie mam kompleksów : jestem łoszkurwa dziewicą według ginekologicznej definicji. a to dlatego, że moi starzy wpadli podczas studiów. a ja jakby uczę się na błędach. poza tym wcale nie mam tych głębokich potrzeb. i szanowni panowie : kobiety wcale się nie masturbują. one inaczej odczuwają przyjemność. a wy to tak oceniacie : jak my mamy takie potrzeby, to znaczy, że one też mają. i je zaspokajają, tylko wstydzą się do tego przyznać. nieprawda.

żyję dwadzieścia lat bez doświadczenia największej bliskości fizycznej, a nie uważam by moje życie było uboższe. o orgazmy także. orgazm zieleni oczu, orgazm wędrówki po połoninach, orgazm poszerzania wiedzy historyczno-sztucznej, orgazm radykalizowania swych poglądów będących jednak w ciągłym ruchu.

kobieta myśląca, kobieta ambitna? Freud by płakał …

chcę to napisać : według badań to częściej mężczyźni są bezpłodni niż kobiety. łatwiej i to w bardziej naturalny sposób wywołać bezpłodność u faceta. dlaczego zatem taki postęp w dziedzinie antykonceptów dla kobiet? bo dawniej, gdy badania w tej dziedzinie się zaczynały, naukowcami najczęściej byli mężczyźni. wygoda. uprzedmiotowienie. nafaszerujcie kobiety tabletkami. niech staną się ulepszoną formą dmuchanych lal.

kobiety rzeczywiście często nie mają punktu gie ani nawet waginy. cześć Marla.

ingerują w gospodarkę hormonalną swojego organizmu, tyją, by ich partner czuł się komfortowo. tabletki posiadają taką dawkę hormonów, że jeśli przyjmuje się je stale, bez przerwy, to należy przerwać po 5 latach. inaczej ingerencja jest niebezpieczna dla organizmu.

i w tym wszystkim widać u mnie przypadkową zgodność z doktryną kościoła. bynajmniej wynikającą z tej samej motywacji.

kobiety często zapominają o swoim punkcie gie i waginie. i w łóżku i w życiu. są wychowywane tak, by brać odpowiedzialność za kogoś, by kimś się opiekować. oczywiście, wynika to z naturalnych predyspozycji. i jest to dobre.

jednak to, że często zatracają się w tym poświęceniu i zapominają o własnych ambicjach i inspiracjach – to już nie jest dobre, bo nie jest naturalne. często przeradza się to we frustracje i depresję. cześć Marla, Freud by płakał.

zdaję sobie sprawę, że już we wszystkim niemal doszukuję się męskiego konformizmu i spisku przeciwko kobiecej wolności. potrafię się z tego śmiać. potrafię przymknąć oczy na swoje klasyfikacje. ale dobrze mi z tym.

nie potrafię trochę odnaleźć się ze swoim brakiem wrażliwości, swoją obojętnością na romantyzm w wykonaniu płci brzydkiej, łatwiej przychodzi mi założenie moraczy i wspólne naparzanie się z facetem w błocie, niż przytulenie się do niego. chłopczyca.

gdy robię sobie makijaż, ubieram się kobieco i elegancko, to czuję się jak w przebraniu. i nigdy nie jestem sobą. zawsze bezpośrednia, nie zważająca na konwenanse i tym, cóż we mnie zobaczą. szokować. femme fatale.

zawsze o intencjach mówię dosadnie, bez wyczucia, bez romantyzmu. gram w otwarte karty. a jednak nawet ujawniona nieczułość może być marnym ostrzeżeniem. i może ranić.

zagubiłam się pomiędzy swoim parafeministycznym fanatyzmem, uświadamianą dopiero co kobiecością, bezkompromisowym chłopczyzmem utożsamianym ze swobodą. stałam się więźniem własnych konwenansów. cześć Marla, Natalia by płakała

14:45, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
sucha skóra

taki dyskomfort suchej skóry. zimą zawsze mi się uaktywnia. radzę sobie częstym kremowaniem dłoni, ust i łydek. gorzej z duszą ...

duszę też mam ostatnio jakoś wysuszoną. i nic innego nie chce mi się z tym zrobić, jak tylko na to narzekać. a wiem co zrobić trzeba i jak należy patrzeć na suchość duszy. jak na brak problemu. bo to przecież kwestia tego, że jest malo słońca, że moje przyjemności nie są obowiązkowe. chodzi o to, że barak mi pasji. chodzi o to, że sama muszę być swoim wielkim bratem. sama muszę wymyślić dla siebie swojąmowę i zaprogramować się do działania. i tak, by wierzyć, że bez mojego działania świat rozpadnie się na pół. tak na prawdę chodzi o to, że po prostu jestem leniwa dupa.

ale mam nadzieję, mam ogromną nadzieję, napisać tu wreszcie coś, unaocznić sobie coś o swoich przyszłych sukcesach.

bo tak na prawdę, na prawdę, od dziecka moim największym problemem było zbytnie zadufanie w sobie. i to, że zwykle miałam cholerne szczęście. i rzadko ponosiłam konsekwencje swoich błędów. bo zawsze chorobliwie broniłam swojego zdania.

(nie wiem, czy kiedykolwiek spotkam kogoś, kto potrafiłby ze mną wytrzymać całe życie. zauważyłam taką prawidłowość : wszelka zażyłość z mojej strony, kończy się w momencie, gdy zaczną się problemy. a dokładniej, gdy ktoś waży się mnie skrytykować. 

do trudnego charaktetu dochodzi mój choroblizy feminizm i dopatrywanie się wszędzie  -wszędzie!- męskiej propagandy zniewolenia-kobiet. co za tym idzie wygórowane wymagania wobec drugiej osoby.)

i znowu, kurwa, nie potrafię wyjść poza konwencję siebie, nawet w pisaniu.

no nic. czas zabierać się za ratowanie świata . . .

14:44, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
było i ni ma
było, przeminęło.
mojej duszy 
struny srebrnoczyste
pomyliłeś
z szynami tramwaju
.
brudnymi trampkami 
stanąłeś 
na niej śmierci 
czekając
.
dźwięki 
w akord spęlałeś
dysonans 
przejechał mi
serce
.
pomyłki 
nieświadom
odszedłeś
.
czekaniem
znudzony
nareszcie
.

tak to wszystko groteskowo przebiegło. 
często wyobrażalem sobie ciebie tak blisko.
i nic nie zrobiłeś. całe liceum.
aż wreszcie stałeś się dokończoną przyjemnością.

do tej pory, w wolnej chwili, słucham tej piosenki. 
tom petty spotyka debbie harry.
odpalam papierosa. wiem, że tego nie lubisz.

tak to wszystko groteskowo przebiegło.
smak czystej satysfakcji. miewałam lepsze.
obrzydza mnie ten romantyzm, który załącza się facetom już "po"
a przecież do niedawna właśnie ta nieczułość
to uciekanie od psychicznej bliskości
tak brzydziło mnie w tobie.

teraz rozumiem. i cieszę się, że zrozumiałam.

pocałunek 
niszczy relacje dalekie od ust
zespala ludzi o różnicy dusz

wiem, że to złe.że znieczula.że może zaskutkować
niedocenieniem prawdziwej wartości.
teraz rozumiem. i cieszę się, że zrozumiałam.
14:43, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
wcale nie chce mi się...
chciałam napisać o swoich czerwonych sznurówkach w glanach i o tym, dlaczego nie utożsamiam się z żadną z subkultur
chciałam napisać o andrzejkach w konwencji filmowej u dominikanów i o tym jak jestem zmęczona po trzech przetańczonych nocach w tygodniu
albo o tym ile mam wolnego czasu i moich poszukiwaniach wolontariatu i kursu z angola

mogłam napisać wiele o swoim małym świecie
zaszłym na zewnątrz i zaszłym we mnie

ale całkiem niedawno, trzy dziewczynki zmarły w górach, bo uciekały z piekła.
i tak jakoś, wszystkie moje problemy wtdały mi się śmieszne.
znam to tylko z książek i filmów. świat, w którym nie wiesz czy dziś dadzą ci usnąć. świat, w którym nie możesz spać spokojnie.
nie mogę dać ani wiary ani zgody historii tej czeczeńskiej rodziny. 

o całej tragedii słyszałam już wcześniej, teraz dopiero przeczytałam bezpośrednią realcję kobiety, którą przeżyła to najboleśniej. 

czeczenia. takie powikłania polityczne, tyle ludzkich tragedii. wewnętrzna sprawa rosji. 

ta historia jak i wszelkie wystawy typu "czeczenia - ostateczne rozwiazanie", to tylko skrawek tego, co przedostało się do mediów i zahaczyło o pare oczu. 

przez chwilę jeszcze porozglądam się do okoła siebie. z niby smutną ulgą, ale bardziej z jakimś poczuciem fałszu otoczenia. 
ludzie wcale nie ewoluują. cały czas wygrywa ten, kto ma groźniejszą broń. a prawa człowieka, wolność osobista, demokracja to tylko puste, wygodnie brzmiące hasła.

jeszcze przez chwilę będzie chciało mi się rzygać. 
zanim zdam sobie sprawę, że jedyne co mogę zrobić, to postępować tak, abym sobie nie mogła zarzucić zbyt wielu zbrodni. 
bo też jestem jednym z przykładów człowieka. 
14:43, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
pora na telesfora
doznania : bezcenne, za całą resztę : też nie muszę płacić 

pojedyńcze fakty. punkt dla tego, kto poskłada je w całość:

Kraków 
piątek, 30 XI
PidżamaPorno 
20 lat istnienia
pogrzeb w formie koncertu na zawiedzenie działalności

radio Eska-Rock Kraków
konkurs
wygrana:dwie wejściówki
plejada esemesów

mam radiowy głos?chcę to sprawdzić na antenie.zadzwoń i powiedz, że mam te bilety. proszę ja, Natala z Krakowa.

telefon po 30 minutach.
poza antenowe zmagania z zapisaniem nazwiska
Te jak Tadeusz Ą jak Ącki i - pała, jak ... jak taka ocena w szkole

na antenie. 

- w każdy piątek przyjdzie pora na ...
- yyy, że co?
- był taki serial, chciałaś się sprawdzić na antenie...
- ale ja mam już plany na piątek. idę na pogrzeb.
- widzę, że nie zrozumialaś, więc delikatnie przejdę do dalszej części (...)
Natalio, powiedz mi, lubisz Pidżamę?
- wolę koszulę nocną, natomiast jeżeli chodzi o muzykę, to punk mnie kręci. ta dosadność ...
- zatem dam ci szansę się sprawdzić. zapowiedz kolejny numer Pidżamy : wieczór u senatora.
- (tajemniczo-spokojnie-namiętnie) : dobrywieczór, drodzy słuchacze ...
- przepraszam, ty to mówisz do słuchaczy Radia Maryja ?
- (żywiołowo-z-polotem) : drodzy słuchacze eski rock, za chwilę będziecie światkami przelomowego wydarzenia na antenie. zostanie puszczony numer PidżamyPorno zatytułowany wieczór u senatora !

wnioski : moja radiowa namiętność brzmi raczej jak ekstaza świętej teresy,
moja błyskotliwość i znajomość seriali leżą na całej długości

akademik prowadzony przez siostry zakonne. 
furta zamykana o 22:30

wnioski : znowu trzeba będzie wejść oknem (fakt - jak to niepoprawnie określić - autentyczny :) 
14:43, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
Archiwum